Sprawozdanie z wycieczki do Kazimierza Dolnego
Uczestnicy wycieczki : Klasa III c – integracyjna i
klasa II
Liczba uczestników: 10 uczniów i 3 opiekunów, 19
uczniów i 2 opiekunów,
Termin wyjazdu : 10 października 2007 roku
Czas trwania : około 10 godzin
Środek transportu : autokar prywatnego przewoźnika
Godzina wyjazdu: 8.00, przewidywana godzina
powrotu: 17.00 – 18.00
Opiekunowie : wychowawca – Joanna Szmuc, Edyta
Gołębiowska
nauczyciel wspomagający –
Małgorzata Podwyszyńska, Maria Mach
rodzic – pani Machała
Główny cel wycieczki : - Poznanie historii i
zabytków najbliższych okolic,
-
Spacer po rynku starego miasta Kazimierza Dolnego,
-
Zwiedzanie wybranych obiektów zabytkowych,
-
Wycieczka statkiem po Wiśle,
-
Poznanie legend związanych z historią miasta,
-
Zwiedzanie Muzeum Przyrodniczego w Spichlerzu.
Kiedy dotarliśmy wreszcie do celu i zaparkowaliśmy
nasz autokar, wspięliśmy się po licznych schodkach na Wzgórze Trzech Krzyży,
skąd podziwialiśmy rozciągające się widoki, a było co oglądać! To my, czyli
klasa III c, na Górze Trzech Krzyży. Za naszymi plecami rozciąga się widok na
dolinę Wisły i piękna panorama Kazimierza Dolnego.
Nasze niewyraźne miny to skutek ostrych promieni słonecznych
i zadyszka po wspinaczce, wyszła niestety nasza słaba kondycja fizyczna.
A to są właśnie krzyże misyjne, od których wzięła nazwę Góra
Trzech Krzyży.
To znowu my, tym razem pod jednym z krzyży, ale już nas nie
razi słońce.
Krótki odpoczynek na ławeczce, oraz czas na łyk napoju, by
nabrać sił na dalszą wyprawę.
Teraz udajemy się do ruin zamku widocznego na górze po lewej
stronie.
Ruiny zamku ukryte w zieleni – prawda, że piękne?
A to już dziedziniec zamkowy, a my właśnie teraz czytamy
historię zamku wypisaną na tablicach informacyjnych.
Właśnie wspinamy się po stromych wąskich schodkach na taras
widokowy.
Z oddali widać basztę obronną , jedyną ocalałą.
Pani Asia opowiada o historii zamku i pokazuje Karinie jakąś
budowlę. Jagoda i Dawid także słuchają, może coś im zostanie w pamięci.
To mama Kariny. Za jej plecami widać bramę wjazdową na
dziedziniec zamkowy i żelazne kraty, a w nich małą furtkę, przez którą
weszliśmy.
To znów widok na basztę obronną zamku, ale z innej
perspektywy.
To baszta zamkowa z bliska, bo jesteśmy u jej podnóża,
prawda, że okazała?
A ile tu schodów trzeba pokonać, by wejść na sam szczyt?
Ciągle tylko schody i schodki!!!!!!
Oczywiście nie mogliśmy się oprzeć urokowi barwnych
straganów, które wręcz zapraszały, żeby odciążyć nasze portfele i przywieźć
jakieś pamiątki z wyprawy.
A to już rynek Starego Miasta w Kazimierzu, wraz ze słynną
starą zabytkową studnią. Wokół całe mnóstwo pięknych odnowionych zabytkowych
kamieniczek i plac z kamiennej kostki.
Panie Edyta i Marysia nie mogły przejść obojętnie obok
cukierni ze smakowitymi goframi.
To fasada jednej z najpiękniejszych kamieniczek w Kazimierzu
( Kamienica Celejowska), wspaniała i misternie przez dawnych mistrzów rzemiosła
wykonana. To byli murarze – artyści, nie to co teraz!!!!!!!!!!!!
To wspaniały kościół farny pod wezwaniem Św. Bartłomieja,
zabytek klasy „O”.
A to nasi uczniowie po pierwszych zakupach, uzbrojeni po
zęby, łuki i strzały, pistolety i naboje – chyba się szykują na wojnę!
A to bajecznie kolorowe stoiska z pamiątkami, aż oczy można
zgubić!!!!!
Pani Edyta też się nie może oprzeć i coś właśnie wypatrzyła
ciekawego.
A to kramik ze słynnymi kogutami z ciasta z Kazimierza.
A to portret z czarownicą, Jagoda sprawdza, czy trzonek od
miotły jest prawdziwy, a Mateusz zastanawia się czemu ta czarownica nosi wąsy?
Tym statkiem popłynęliśmy w godzinny rejs po Wiśle i
podziwialiśmy widoki, pogoda nam sprzyjała, mogliśmy się nawet opalać w
promieniach słońca.
A to inny statek wycieczkowy – bardzo oryginalny i przystań
z której odpływają statki.
Płyniemy po Wiśle i właśnie mijamy się ze statkiem Wikingów,
który już wraca z rejsu.
Na brzegu widać wspaniałe ruiny zamku w Janowcu i na
pierwszym planie naszą uzbrojoną po zęby w karabiny maszynowe brygadę na czele
z Dominikiem i Michałem.
To zaś widok górnego pokładu naszego statku, każdy zajęty
własnymi sprawami.
Piękny widok Kazimierza Dolnego i jego zabytków z pokładu
statku wycieczkowego.
To jest stary zabytkowy spichlerz, w którym mieści się
Muzeum Przyrodnicze.
Przy samym wejściu przywitał nas wielki wypchany łoś –
naturalnych rozmiarów. A co jeszcze tam widzieliśmy zamieścimy w osobnym
sprawozdaniu.
Bardzo nam się spodobała makieta wąwozu i śpiew ptaków
ukrytych w zaroślach. Do złudzenia przypominała ona wąwóz Królowej Jadwigi w
Sandomierzu, od razu poczuliśmy się jak w domu. Widzieliśmy wiele gatunków
wypchanych ptaków i zwierząt występujących w Polsce. Podobała nam się także
makieta ula ze szkła, w którym można było obserwować prawdziwe pracujące
pszczoły.
Muzeum Przyrodnicze było ostatnim punktem programu
naszej wycieczki. Pogoda cały czas nam sprzyjała, było ciepło i słonecznie.
Widzieliśmy wiele ciekawych rzeczy i pięknych zabytków. Kupiliśmy sobie
wspaniałe pamiątki i z tej wyprawy przywieźliśmy wspaniałe wspomnienia i
ciekawe wrażenia. Wszystko bardzo nam się podobało. Zmęczeni, ale zadowoleni
wróciliśmy do domu. Długo jeszcze będziemy wspominać tę wyprawę.
Opracowała i zdjęcia wykonała Małgorzata Podwyszyńska